Przejdź do paska narzędzi

2020. Przełom w rozwoju samochodów elektrycznych w Polsce?

VW ID.3

Przyszły rok może być przełomowy, jeżeli chodzi o rozwój elektromobilności w Polsce.

Dlaczego tak przypuszczam? Chodzi oczywiście o start rządowych dopłat do zakupu aut elektrycznych oraz sporo premier nowych aut elektrycznych, z których spora część ma szanse “załapać się” na ten właśnie program. Połączenie tych dwóch elementów powinno, w końcu, rozruszać branżę. Czekam “w napięciu” ????

Zakup samochodu elektrycznego z dopłatą rządową

Według projektu rządowego dopłata do auta osobowego, czyli kategoria M1 może wynieść do 30% ceny, maksymalnie 36 000 zł. Niestety, limit ceny zakupu takiego auta ustalono na 125 tys. zł. Co ciekawe, w przypadku zakupu auta na firmę limit ten ma dotyczyć kwoty netto.

W praktyce przekłada się to zatem na limit niespełna 154 tys. zł brutto. Musimy mieć oczywiście na uwadze fakt, że jest to dopiero projekt ustawy i może się coś w tej materii zmienić. Problemem jest natomiast fakt, że z dopłaty nie będzie można skorzystać w przypadku auta leasingowanego … co w praktyce znacząco ograniczy możliwość uzyskania dopłaty.

Jeszcze ciekawiej przedstawia się sytuacja, w przypadku elektrycznych aut dostawczych (N1). W tym przypadku dopłata może wynieś nawet 70 tys. zł(do 30 % ceny zakupu), a limit ceny ustalono na 150 tys. zł. Jako że auta te z zasady są kupowane przez firmy, limit brutto wyniesie prawie 185 tys złotych.

Mam nadzieje, że limit ten zostanie podniesiony, gdyż proste wyliczenie wskazuje na praktyczny limit dopłaty w wysokości do 55 tys. zł.

Co to w praktyce oznacza? Jaki jest efekt tego programu? Pojawiły się już pierwsze samochody wpisujące się w program rządowych dopłat. Co więcej, są to pełnoprawne samochody z całkiem dużym zasięgiem, którymi można wyjechać poza miasto.

Najciekawsze samochody elektryczne z dopłatą rządową w 2020 roku

Opel Corsa-e

Opel Corsa-e
Opel Corsa-e

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nowa wersja Opla Corsy (generacja F) już od początku została zapowiedziana w wersji elektrycznej, dostępna od 2020 roku. To potwierdza, poważne podejście tego producenta do samochodów elektrycznych. Wiemy o nim już bardzo dużo, włączając w to pełny cennik modelu elektrycznego.

Wiemy już na pewno, że samochód ten spokojnie zmieści się w limicie dopłat, gdyż jego cena zaczyna się od 124 490 zł. Można wręcz odnieść wrażenie, że polska cena została dostosowana do ustawy. Zresztą zarówno termin dostępności elektrycznej Corsy, jak i najprawdopodobniej zbiegnie się na początku 2020 roku.

Najlepsze w Corsie-e jest to, że ta cena (czyli realnie 88 tys. zł, z uwzględnieniem dopłaty) jest osiągalna bez kompromisu w postaci pojemności baterii czy mocy silnika. Opel w przypadku Corsy stosuje po prostu jedną wersję silnika i baterii. Bardzo mi się ten ruch podoba.

Co więcej, parametry elektrycznej Corsy, już od najtańszej wersji robią wrażenie:

  • Moc: 136 KM
  • Prędkość maksymalna: 150 km/h
  • Pojemność akumulatorów: 50 KWh
  • Zasięg wg cyklu WLTP: 330 km 

Są to więc bardzo ciekawe parametry, które powinny zapewnić elektrycznej Corsie dużą popularność, również w Polsce.

Peugeot e-208

Peugeot e-208
Peugeot e-208

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W związku z tym, że Opel został przejęty przez koncert PSA, można by się spodziewać, że model e-208 będzie bliźniakiem Corsy-e.

Przeglądając parametry, które Peugeot podaje na swojej stronie, zbierając rezerwacje na ten model (koszt to symboliczne 208 zł), wydaje się jasne, że jest to po prostu to samo auto w innej obudowie. Ta sama moc silnika, czasy ładowania, przyspieszenie i prędkość maksymalna. Czyli bliźnięta ????

Bardzo prawdopodobne, że cena również będzie podobna i nowy Peugeot e-208, również załapie się na dopłatę.

Mamy więc o ofercie bardzo ciekawe, pełnoprawne auto elektryczne z przyzwoitym zasięgiem ponad 300 km, w realnej cenie poniżej 90 tys. złotych,  a do wyboru 2 marki i nieco odmienny design. Fajnie

Co na to inni producenci?

Będą musieli zareagować. Przeglądając oferty pozostałych producentów, zwłaszcza tych, obecnych już na rynku od dłuższego czasu, nasuwają mi się dwa wnioski:

Nie ma sensu kupować nowego samochodu elektrycznego w Polsce w 2019 roku

Najpopularniejsze samochody elektryczne dostępne na rynku są albo zbyt drogie (nie łapią się na dopłatę) a przez to stają się nieatrakcyjne. Oczywiście nie mam tu na myśli takich aut jak dowolna Tesla, Audi E-Tron czy Mercedes EQ.

Te samochodu na pewno nie zostaną objęte najbliższą ustawą o dopłatach, co więcej raczej nikt w Polsce nie planuje takich … i najprawdopodobniej niewielu na nie wogóle liczy. Nie ma również szans na to, że nadchodzący przełom związany z dopłatami i pojawieniem się atrakcyjniejszych cenowo aut elektrycznych wymusi na producentach elektrycznych aut premium znaczącą obniżkę cen … te następują w sposób ewolucyjny wraz z powiększającą się konkurencją i rozwojem technologii … głównie w dziedzinie ogniw.

Coś być musi za zakrętem, czyli szansa na sukces nowych modeli starych wyjadaczy

Czy to już wszystko? Z pewnością nie. Opel i Peugeot rzucili na drogę potężne rękawice w postaci elektrycznych modeli Corsy i 208-ki. Nie sądzę, żeby ta rękawica nie została podjęta. Jest w tej chwili co najmniej kilka modeli, zapowiadających nowe otwarcie czy też nawet nową erę. Liczymy zatem, że do bliźniaków dołączą kolejni gracze z nowymi modelami.

Oczekiwane premiery elektryków w 2020

Poniżej modele aut, które mają szanse, przynajmniej w swoich podstawowych wersjach, zmieścić się w limicie cenowym 125 tys. zł, zaoferować przyzwoite osiągi, zasięg i pojemność, by móc zelektryfikować polską motoryzację.

Volkswagen ID.3

VW ID.3
VW ID.3

 

Nie mogło na tej liście zabraknąć nowego auta z Wolfsburgu. VW podszedł do tematu nieco inaczej niż swoi konkurenci. Zamiast rozwijać e-Golfa (zakładam, że model ten przestanie być rozwijany), zdecydował się stworzyć platformę, przeznaczoną wyłącznie dla aut elektrycznych.

Ponadto VW planuje do 2028 roku wprowadzić na rynek 70 nowych modeli aut elektrycznych. Oznacza to tyle, że niemiecki koncert stawia na elektromobilnośc i w przeciągu dekady przestawi się, być może całkowicie na elektryki.

VW ID.3 ma być dostępny w 3 wariantach pojemności:

  • małą – 45 kWh — zasięg 330 km
  • pośrednią – 58 kWh — zasięg 420 km
  • dużą – 77 kWh — zasięg 550 km 

I to właśnie ta najsłabsza wersja ma szansę zmieścić się w limicie 125 tys. zł,choć oczywiście nie znamy jeszcze polskiej ceny. Klienci mieli już możliwość zamówienia  wersji “First edition” z pośrednią wielkością akumulatorów. W Polsce wpłata rezerwacyjna wynosiła 5 tysięcy złotych.

Więcej szczegółów poznamy już niebawem … zapowiada się obiecująco.

Hyundai Kona Electric

Hyundai Kona Electric
Hyundai Kona Electric

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koreańska firma ma już ugruntowaną pozycję na rynku aut elektrycznych, głównie za sprawą niezwykle popularnego modelu Kona Electric. Jest to auto nieco droższe i większe niż wspomniane wcześniej, ale być może Hyundai zdecyduje się obniżyć cenę słabszej wersji (39,2 kWh) i auto zmieści się w limicie. Jeżeli tak się stanie, to jego duża popularność z pewnością jeszcze wzrośnie.

Kia e-Soul

Wnętrze Kia e-Soul
Kia e-Soul

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Znana z kwadratowego designu Kia, posiada bliźniaczy z Hyundai’em układ napędowy, czyli zarówno silniki jak i wersje akumulatorów są identyczne.

Parametry powinny być zatem, prawie identyczne, prawdopodobnie również ceny… czyli znowu mamy do czynienia z rodzeństwem … ale tym razem są to nie bliźniaki, a trojaczki.

Kia e-Niro

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trzecim z koreańskich trojaczków jest Kia e-Niro, czyli samochód bardziej klasyczny od swojego pudełkowatego brata Soul’a.

Pozostaje zatem, kwestią gustu, wybór konkretnego modelu. Różnice są też oczywiście w funkcjonalności wnętrza i bagażnika ale są to bardzo porównywalne samochody. Otwartym pozostaje tylko pytanie czy koreańscy produceńci ustalą ceny swoich aut w taki sposób, żeby ożna je było kupić z dopłatą. W taki przypadku mielibyśmy do czynienia z bardzo atrakcyjną ofertą. Trzymam kciuki.

Hyundai Ionic

hyundai-ioniq-electric
hyundai-ioniq-electric

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kolejny model koreańskiego producenta to znak, że Hyundai naprawdę wygodnie rozsiadł się na rynku aut elektrycznych i nie zamierza odpuszczać pola. To, że nie zamierza się na tym zatrzymać, zapowiada sam producent w prezentacji swojego najnowszego elektryka. Trzeba przyznać, że są wiarygodni w swoich zapowiedziach. Liczę zatem na zaciętą konkurencję, z pewnością dobrze to zrobi całemu rynkowi.

Hyundai zapowiada szereg innowacyjnych rozwiązań komunikacyjnych, dobry zasięg (niespełna 300 km) i bardzo dobrą efektywność (np. poprzez wydajne odzyskiwanie energii przy zwalnianiu i hamowaniu)

Nissan Leaf

Nissan-Leaf
Nissan-Leaf

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prawdziwy pionier elektromobilności zaprezentował niedawno kolejną generację swojego bestsellera (przynajmniej, jeżeli chodzi o rynek elektryków). Z pewnością japoński producent ma ogromne doświadczenie w konstruowaniu samochodów elektrycznych i raczej nie odpuści konkurencji zbyt łatwo, przynajmniej ja na to liczę.

Aktualnie Nowy Leaf występuje w 2 wersjach pojemności akumulatorów:

  • 40 kWh — zasięg 270 km — cena od 157 700 zł 
  • 62 kWh — zasięg 385 km — cena od 195 600 zł

Leaf nie łapie się zatem na dopłatę, no, chyba że licząc zakup firmowy i cenę netto, ale biorąc pod uwagę stosunkowo mały akumulator, jak na tę cenę. Nie sądzę, żeby było warto, go w tej cenię kupić. Oczywiście widzę szansę (i liczę na to), że Nissan obniży cenę wejściową Leafa i ten zacny samochód trafi do grona przystępnych cenowo elektryków.

Czeka nas obniżka cen aktualnych samochodów elektrycznych?

W segmencie samochodów elektrycznych kosztujących aktualnie ok. 150 – 170 tys. zł za wersję podstawową zmieni się na pewno dużo.

Oczywiście warto poczekać na ostateczny kształt ustawy, kwoty dopłat i limity cen, żeby można było podjąć ostateczną decyzję do zakupu auta, dlatego aktualnie warto się raczej wstrzymać z zakupem.

Co z dopłatą do leasingowanych samochodów elektrycznych?

Bardzo jestem ciekawy, jak ustawodawca rozwiąże, ostatecznie, sprawę w przypadku aut leasingowanych? Jeżeli, co jest niestety prawdopodobne, ta metoda finansowania samochodów, (poniekąd najpopularniejsza) będzie wyłączona z ustawy to jej wpływ może być znikomy.

Postawię nawet śmielszą tezę, taki obrót spraw może wręcz zahamować cały proces rozwoju elektromobilności w Polsce. Scenariusz ten jest możliwy dlatego, że wielu potencjalnych kupujących, nie będzie chciało finansować zakupu inaczej (leasing jest zdecydowanie atrakcyjny finansowo) i najzwyczajniej wstrzyma się z inwestycją w elektryczne auto w nadziei na zmianę w przyszłości lub nawet wybierze auto spalinowe.

Related Articles

Responses

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *